RSS
 

Archiwum dla kategorii ‘Poezja – wiersz’

Mądrzy mawiają, że wszystko jest w ruchu.

30 sty

Maszyna nieupadła
IBS17129

Dziwna to była maszyna,
Pośród nicości zastygła.
Dziwnie tak skomplikowana,
Wewnętrznego życia nagła.

Tryby mieliły ze zgrzytem,
To muzyka jej duszy gra.
Szyta chaosu uchwytem
Eksploatuje je do cna.

Zachwyt nad różnorodnością,
Dziwaczne koła zębate,
Złotem, miedzią, drewnem, kością,
Powleczone i obite.

Dziwnie fraktalna struktura,
Wielkie tryby, ważne koła.
Wokoło trybików chmura,
Wrze, nadążyć ledwo zdoła.

Każda cząstka trybów chmary,
Ma pod sobą rząd zębatek.
I tak dalej, aż brak szpary,
Chaos mierzy tu dostatek.

Części tworzą podzespoły.
Te zaś wspólnie niezależne,
Toczą naraz wespół spory,
Czyniąc tak rany ciemiężne.

Zęby w kołach się kruszą,
Telepa, aż sworznie lecą,
Poklinowane się duszą,
Wielkie niewzruszone hecą.

Ciągiem tryby wypadają,
W nicości zatapiane.
Tu cicho dogorywają,
Kompletnie już zapomniane.

Mikro, makro, wolne, szybkie,
Przegrany ich bój z czasem.
Do zastąpienia są wszystkie,
Z mniejszym, większym hałasem.

Zaiste dziwna machina.
Nijak, wszelak nieumarła,
Losu z trybów to drwina.
Maszyna w blasku światła.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Poezja - wiersz

 

Jutro jak dziś, dziś jak wczoraj.

30 sie

IBS30816 Zürich

Los samobójcy

 

Tak, przyznaję wam rację, to samolubne.

Nie dlatego, że byłem słabym człowiekiem.

Nie dlatego, że życie było zbyt trudne.

Nie dlatego, że żywot spływał mi mlekiem.

 

Nie przyszło mi tego szczególnie żałować.

Nie, nie byłem do tego wcale zmuszony.

Nie powinniście się  szczególnie przejmować.

Nie zawiniło to, że byłem znudzony.

 

Nie proszę byście to teraz  zrozumieli.

Nie proszę o wasze smutku żałobne łzy.

Nie przegrałem, niektórzy tak to widzieli.

Nie przeczę, że winę ponosicie i wy.

 

Nie patrzcie dziś na rewers, patrzcie na awers

Nie powiem, bo budziło to moją trwogę

Nie byłem głodny, odgryzłem już życia kęs.

Tak zrobiłem to, zrozumiałem, że mogę.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Poezja - wiersz

 

Dziś już niewielu młodych zna magię kaflowego pieca.

16 maj

Wygasł piec
IBS 150315

Stary kaflowy piec domowy.
Dziadulek o glinianej duszy.
Na haku ściereczka się suszy,
Uchwyt drzwi jak dwie podkowy.

Przyjemna aura wokół pieca.
Kolisty otwór skrywa serce,
Dogasające w swej drzemce.
Widać jak powietrze się podnieca.

Głucha cisza spaja cały dom.
Oto delikatny murów puls,
Sen dryfuje na nieznany kurs.
Nie ma już iskier, płomieni dam.

Stygnąca stal lekko mruczy.
Już świta nam jutrzenki blask,
Harmidru szum wraca do łask.
Witając dzień otwieram oczy.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Poezja - wiersz

 

Humorystyczny komentarz do zmieniającego się świata.

16 gru

O króliku pociągowym i innych zwierzętach

Grupy Emanującej NieDoktrynerski Ekwiwalent Rodowodu

IBS161214

 

 

 

Zrodził się na tym świecie, tytułowy nasz królik

Który pragnął zastąpić konia i pociągnąć kulig.

Była też pewna zdrowo pokręcona kwoka

Co chciała żyć jak kogut, jeść i robić za obiboka.

Młoda mucha zaplanowała swe życie od nowa.

Teraz będzie dawać mleko i muczeć jak krowa.

 

Jest pies jak krab i na spacer woli iść bokiem.

Widziałem też owce, która czuła się smokiem.

Znam delfina, co na polu zajada buraka ćwikłę.

Kangura, który do cudzego worka składa ikrę.

Ślimaka po operacji transformacji w stonogę.

Przysięgam, tej różnorodności zliczyć nie mogę.

 

Słyszałem o jaskółce, co za oceanem znika,

By tam w dzikiej dżungli robić za ptasznika.

W Alpach między kozicami widziano zająca,

Który mógł biegać po stokach bez końca

Na dżungarskim stepie spotkałem chomika,

Który w tajemnicy przebiera się za świetlika.

 

I choć wiele widziała znana nam liryka,

Nie poznała jeszcze prezesa Królika.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Poezja - wiersz

 

Nic dodać, Nic ująć.

22 paź

O Niczym

 

Nie ma dłoni, nóg czy ramion.

Brak imienia co określa miano

Nie ma oczu, piersi ani znamion.

Bez kształtnej formy, takie samo.

 

Nic

 

Znane nam sprzed zasięgu pamięci.

Luba odpowiedź drogich serca dam,

Która i parzy i ziębi, a jednak i nęci.

Zadając wszelkim szczerościom kłam.

 

Nic

 

Tak wyraźne jest w oczach dziecka,

Gdy słysząc hałas pytasz: Co się stało?

Zna Nic osoba tak duchowa i świecka,

Kiedy one Nic na koncie w banku zawitało.

 

Nic

 

Ani to małe, ani duże i wcale też średnie.

Lubi miejsca dla  siebie tak  niewskazane,

Nie lubi przepychu, bo w nim mocno rzednie

Obecne, gdyż nigdy Nic nie będzie zakazane.

 

Nic jednak nie opisze Niczego, prawda?

 

IBS22102014

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Poezja - wiersz

 

Droga życia wiedzie ścieżkami wyobraźni, których nie zawsze my sami jesteśmy autorami.

28 lut

Igor Bragi Sochacki

Wiersz pod tytułem: „Naturalna, niegroźna sprawiedliwość”.

28.02.2014r.

Znam człowieka, miły Pan Lucjan Czób.

Spacerowicz, wiesz, co ma długi chód.

Serce ma gołębie, czyni często ludziom gest.

Pnący się ku niebu empatyczny Everest.

 

Razu pewnego pomagał starszej damie,

Uwidział sobie, iż to rycerskości znamię.

Ciężkie zrywki dzierżąc wspinał się na schody,

Brał na raz po dwa stopnie, przecież jest młody.

 

Innem czasy piersią osłonił młodego chłopaka,

Gdy go z rąk oprawców czekała krwawa draka.

Wszyscy  niebawem zaznaliśmy szpitalne luksusy,

Wyciągi, kaczki, płacz bliskich, kwiaty i cytrusy.

 

Latem ratował tonącego kulturystę

Z brzegu to widziałem, nie idąc w asystę.

Chwila pluskaniem przybrana i zniknęli obaj,

Gdy go wyciągał, gapiów była już setka bodaj.

 

Widziałem jak bezdomnego podźwignął z kolan,

Jagiełłą go racząc w stolicy Wielkopolan.

Brudną dłoń mu ściskając, objął go zamaszyście.

Po czym wracał do domu, za moje oczywiście.

 

 

Później i Panu Czóbowi, los zamoczył rzęsę.

Dobra i sens stracił, cicho załamując ręce.

Padł na kolana i więcej z nich już nie powstał.

Zszarzały pozostał cień, dawnej egzystencji kał.

 

Czasem go jeszcze za małym sklepem widuję

Pytany o wczoraj odpowiada– „Nie żałuję”.

 

Nikt, gdy upadł, mu pomocnej ręki nie podał,

Zgroza, nikt tego czynu później nie żałował.

 

 

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Poezja - wiersz

 

Oblicza piękna można znaleźć wszędzie. Zima jest bez wątpienia jednym z nich.

27 sty

Płatki śniegu

IBS 270114

Jak opisać wyśniony nocą cud?

Środkiem dnia, co go ściska chłód.

Zwinną rzeką płyną otulone w chaos,

Płatki śniegu, zamarznięte łzy niebios.

 

Skrzą się w locie lodowe anioły,

Mkną jak zerwane z węzłów perły.

Tańcząc wespół z wiatrem cicho nucą,

Pieśnią gładko kroki pośród drzew głusząc.

 

Wirując wiją piruety wokół leśnej polany,

Chichocząc całują, jak całuje ukochany.

W tych łzach, w perłach, stoisz z aniołami.

Gdy biorę cię w ramiona zostajemy sami.

 

Nie chcę zwolnić mojego miłości uchwytu.

Razem po wieki, złączeni, pełni zachwytu.

Ty anioł, perła, łza niebiańsa, płatek śniegu,

Ja zima sroga, promienna od twojego uśmiechu.

 

Obudziłem się i wstałem, by przejrzeć na oczy.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Poezja - wiersz

 

Długie, zimowe wieczory są dla weny niczym miękki i puszysty, polarowy koc dla chorego ciała.

28 lis

Płaskowyż włóknem gęsto tkany, skórą obity

Lub surowym drewnem  ciosany, lakierowany.

Przez wieki cienia kompan , o nim są złote mity.

Wiele razy byłeś  w jego ręce oddany.

 

Kończyny zgrabne, twarde,  szatańsko mocne – cztery.

Plecy  Atlasa, silnie wyrzeźbione i lśniące.

Kore znosi wszystkie próby, jęczy ciche szmery.

Znosząc obojętność, drwiny wskroś przeszywające.

 

Za stołem, za biurkiem, barem, zapomniane zawsze.

Za to z jednym  małym wyjątkiem, aż go braknie.

Wtedy wnet i z innego pokoju je tu taszcze.

Dopóty jadowity ząb starości mnie zagnie.

 

 

 

IBS

Osobliwa codzienność, „krzesło”

Kr.28.11.13

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Poezja - wiersz

 

Przepraszam za długą przerwę.

30 wrz

Bragi

Daty

Wiele kombinacji kilku prostych cyfr
Wśród wielu nie ma tej co nie znaczy nic.
Nigdy słodkie czy kwaśne, upojne jak cydr.
Ulotne i szybkie jedna chwila i hyc.

Znam jednak bardzo dobrze kilka z nich,
Niewielkie, nieznamienite, nieznane.
Piękne, przez wspomnienie moich bliskich.
Dzięki nim sam już nigdy nie zostanę.

Wiersz dedykuje Samancie, w dniu jej imienin.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Poezja - wiersz

 

Bo mojej tęsknocie siłą równy tylko…

13 maj

Grzmot

Igor Bragi S090513

Proszę, błagam, muszę, zmiłuj się.

Tak daleko, gdy tuż obok powinna być.

Gdy mi tak brak jeszcze bardziej chcę!

Nie raz budząc się w nocy, nie daje żyć.

 

Umyka gdzieś czas i gnają dookoła dni.

Tęsknota mnie suszy, tracę swój blask.

Nawet najpiękniejszy diament bez słońca nie lśni.

Me serce pęka, echem idzie trzask.

 

Nie zaznam przyjemności bez twej pieszczoty,

One są jak chłodny powiew w upalny dzień.

Nie straszna burza której nie gnają grzmoty,

Bez Ciebie nie potrafię przejść przez świata sień.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Poezja - wiersz

 
 

  • RSS