RSS
 

Archiwum - Listopad, 2013

Długie, zimowe wieczory są dla weny niczym miękki i puszysty, polarowy koc dla chorego ciała.

28 lis

Płaskowyż włóknem gęsto tkany, skórą obity

Lub surowym drewnem  ciosany, lakierowany.

Przez wieki cienia kompan , o nim są złote mity.

Wiele razy byłeś  w jego ręce oddany.

 

Kończyny zgrabne, twarde,  szatańsko mocne – cztery.

Plecy  Atlasa, silnie wyrzeźbione i lśniące.

Kore znosi wszystkie próby, jęczy ciche szmery.

Znosząc obojętność, drwiny wskroś przeszywające.

 

Za stołem, za biurkiem, barem, zapomniane zawsze.

Za to z jednym  małym wyjątkiem, aż go braknie.

Wtedy wnet i z innego pokoju je tu taszcze.

Dopóty jadowity ząb starości mnie zagnie.

 

 

 

IBS

Osobliwa codzienność, „krzesło”

Kr.28.11.13

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Poezja - wiersz

 
 

  • RSS